Jak się zrelaksować?

Żyjemy w nieustannym pośpiechu i stresie, z widmem majaczącej gdzieś na horyzoncie i zawsze za długiej listy zadań do wykonania. Poddawani jesteśmy – czy tego chcemy, czy nie – nieustannemu zalewowi bodźców napływających do nas ze wszystkich stron i presji szaleńczego tempa, narzucanego przez nowoczesny świat.
Doniesienia naukowców na temat wpływu takiego stylu życia na naszą psychikę i ciało są alarmujące.
Co możemy zrobić, żeby nie dać się destrukcyjnemu wpływowi nowoczesności i zachować zdrowie?

Umysł w chaosie

Badania psychologów nad wpływem nowoczesnych mediów, a szczególnie telefonów komórkowych i Internetu, na psychikę są bardzo niepokojące. Dość powiedzieć, że spędzanie zbyt długiego czasu na surfowaniu w sieci i nałogowe przywiązanie do smartfona wiąże się z przeładowaniem informacyjnym i przeciążeniem naszych mózgów, a to z kolei prowadzi nieuchronnie do upośledzenia czynności poznawczych, zaniku altruizmu i empatii, zwiększa podatność na depresję, zaburzenia lękowe, obniża inteligencję emocjonalną, skutkuje apatią lub zachowaniami agresywnymi. Niestety, do tej ponurej listy dopisywane są kolejne pozycje.

Współczesny galimatias wrażeniowo- informacyjny, który stał się naturalnym środowiskiem naszego życia, sprawia, że funkcjonujemy w stanie ciągłego napięcia i niepokoju, zerkając co chwila nerwowo na ekrany naszych smartfonów, sprawdzając pocztę elektroniczną lub stresując się niepokojącymi doniesieniami z kraju lub ze świata. A gdy znajdziemy chwilę, żeby odpocząć, okazuje się, że wcale nie jest to takie proste. Nasz umysł jakoś uparcie nie chce przejść w stan odpoczynku, tylko wypełniony jest milionem myśli na przeróżne tematy – i co chwila przypomina się nam coś, czym bezwzględnie i bezzwłocznie powinniśmy się zająć, bo jeśli tego nie zrobimy, to z pewnością nastąpi koniec świata. Przynajmniej naszego.

Opcja radykalna – wakacje w bunkrze

Co z tym fantem począć? Można wybrać opcję radykalną i na dłuższy czas odseparować się od świata, np. w… bunkrze. Tak zrobił pewien niemiecki badacz mózgu Ernst Pöppel, który w połowie lat 60. był jedną z osób przeprowadzających na zlecenie NASA eksperyment sprawdzający, jak zachowuje się człowiek poddany wielotygodniowej izolacji. Ochotników zamykano na dłuższy czas w umieszczonym głęboko w skale bunkrze gdzieś w Bawarii.

Naukowiec, zaciekawiony wstępnymi wynikami badań, które wskazywały na dobre samopoczucie odizolowanych osób, postanowił przekonać się na własnej skórze o skutkach takiej „ucieczki od świata”. Pierwsze dwa dni nie były łatwe, gdyż znaczące ograniczenie dopływających z zewnątrz wrażeń zmusiło go do konfrontacji z własnym wnętrzem. Musiał zmierzyć się z wewnętrznym chaosem, kołowrotem myśli i niepokojem. Jednak później wszystko się uspokoiło, poprawiło się jego samopoczucie, a badacz mógł pracować w sposób niezwykle skoncentrowany i wydajniejszy niż w normalnych warunkach. I nawet nie odczuwał za bardzo potrzeby kontaktu ze światem zewnętrznym.

zdjęcie: pixabay

Izolacja –  radykalna forma relaksu zdjęcie: pixabay

Jak nowo narodzony

Jako najbardziej niezwykły moment Pöppel wspomina chwilę opuszczenia bunkra po dwutygodniowej izolacji. Poczuł się wtedy jak nowo narodzony i uświadomił sobie, że oczyścił się wewnętrznie. Twierdził też, że udało mu się nawiązać kontakt z samym sobą i zrozumieć, że jest w dużym stopniu niezależny od całego tego zgiełku nowoczesnego świata.

Od tej pory niemiecki naukowiec raz w roku wybiera się do jakiegoś oddalonego od cywilizacji miejsca, gdzie może przez kilka tygodni pobyć sam. Mówi też, że po tym doświadczeniu uświadomił sobie, jak ważne dla naszej higieny psychicznej jest zachowanie równowagi pomiędzy kontaktami z innymi, funkcjonowaniem we współczesnym, zagonionym świecie a odnalezieniem czasu, który można spędzić wyłącznie z samym sobą.

Sztuka leniuchowania

Co jednak, jeśli dłuższy pobyt na jakimś odludziu nie wchodzi w naszym wypadku w grę? Wtedy możemy sięgnąć np. po poradnik niemieckiego dziennikarza, Ulricha Schnabla, pt. Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia i skorzystać z zawartych tam wskazówek. Autor podkreśla w swojej książce wagę umiejętności odpoczywania i odpowiednio dawkowanych faz bezczynności dla zachowania duchowej równowagi, a także dla naszej kreatywności, powołując się m. in. na ustalenia psychologów i neurologów dotyczące funkcjonowania ludzkiego mózgu.

Schnabel proponuje, żebyśmy wyzbyli się negatywnych skojarzeń związanych z leniuchowaniem i nauczyli się tej niełatwej sztuki, a z pewnością przełoży się to na jakość naszego życia, a nawet na większą efektywność naszych działań. Tak, tak: okazuje się bowiem, że – jak przekonuje nas autor, przywołując przykłady znanych sportowców, artystów, naukowców i biznesmenów – umiejętny relaks może przyczynić się do błyskotliwej kariery, zwiększając twórcze możliwości oraz dając chęć do życia i energię do działania. Stwierdza też, że leniuchowanie to nie wyłącznie prosta bezczynność, ale także inspirujące rozmowy, wędrówki, wciągające gry, muzykowanie itp. odprężające czynności.

Jak się zrelaksować? Sposoby i sposobiki

Jakie zatem porady dotyczące bardziej zrelaksowanego sposobu życia możemy odnaleźć w Sztuce leniuchowania? Niemiecki dziennikarz, wyciągając wnioski z badań naukowych i doświadczeń takich „mistrzów leniuchowania” jak chociażby John Lennon czy Albert Einstein, zaleca nam żebyśmy zwrócili uwagę na jakość naszego snu. Powinniśmy dobrze się wysypiać i od czasu do czasu nawet powylegiwać się w łóżku i pozwolić naszym myślom na swobodne i bezcelowe błądzenie, nienakierowane na jakiś konkretny cel. W ten sposób do głowy może nam przyjść wiele twórczych pomysłów – i to bez większego wysiłku!

Schnabel wychwala też zalety popołudniowej drzemki, powołując się na ustalenia badaczki snu Sary Mednick. Okazuje się, że ucięcie sobie krótszej lub dłuższej drzemki w ciągu dnia może prowadzić do znaczącej poprawy naszego stanu. Taka forma odpoczynku przyczynia się do wyostrzenia uwagi, wzmocnienia koordynacji motorycznej, poprawienia zdolności percepcyjnych i decyzyjnych, polepszenia nastroju, zwiększenia sprawności pamięci i kreatywności – a to jeszcze nie wszystkie z odkrytych korzyści.

Relaksująca medytacja

Wśród kolejnych niezbędników człowieka zrelaksowanego niemiecki dziennikarz wymienia medytację. Od jakiegoś czasu cieszy się ona ogromnym zainteresowaniem naukowców, którzy przeprowadzają liczne badania nad osobami medytującymi i odkrywają coraz to nowsze zalety tej formy aktywności. Sceptycyzm badaczy wobec medytacji jako aktywności kojarzonej z religią i ezoteryką na pewno został osłabiony przez to, że powstały świeckie jej odmiany, takie jak mindfulness, które okazują się równie skuteczne w zapewnianiu dobrostanu jak medytacja tradycyjna.

Badania pokazują, że regularne medytowanie pomaga lepiej radzić sobie ze stresem, emocjami i natłokiem bodźców, poprawia pamięć i koncentrację, polepsza samopoczucie i zmniejsza podatność na zaburzenia psychiczne. Przyczynia się również do utrzymania ogólnej równowagi duchowej. Jest też, wbrew pozorom, czynnością całkiem prostą. Jedna z jej odmian polega np. na koncentrowaniu się na oddechu w trakcie gdy nasze ciało znajduje się w wygodnej pozycji na krześle lub w siadzie skrzyżnym. Ważne jest przy tym, aby mieć wyprostowany kręgosłup. Żeby odczuć relaksujące efekty tej metody wystarczy już kilkanaście minut takiej medytacji dziennie. Jeśli będziemy uprawiać ją regularnie, pozytywne efekty będą się pogłębiały i kumulowały.

Metod na relaks jest zdecydowanie więcej i każdy może dobrać sobie taką, jaka mu będzie najbardziej odpowiadała i leżała w zasięgu jego możliwości. Najważniejsze jednak jest, żeby wygospodarować sobie czas na odpoczynek i nauczyć się odpoczywać umiejętnie. Jeśli nie opanujemy tej sztuki, skutki mogą być groźne dla naszego zdrowia – zarówno psychicznego, jak i fizycznego.

Krzysztof Jaroń

Komentarze

komentarze

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz