zdjęcie: shutterstock

Katar, kaszel, duszenie się, obrzęki, wysypki, krosty i cała gama niejednokrotnie bolesnych i szpecących zmian skórnych, zapalenia spojówek, wymioty, biegunki, krew w stolcu, przewlekłe zapalenia oskrzeli, ciągła konieczność kontrolowania tego, co się je, gdzie się przebywa i czego się dotyka – a w końcu groźba szoku anafilaktycznego, mogącego skończyć się nawet śmiercią. To krótki przegląd dolegliwości i życiowych utrudnień, na jakie narażeni są alergicy zależnie od typu i siły swojej choroby. Jakby tego było mało, niektórych czeka jeszcze jedna przykra niespodzianka od losu – nie mniej bolesna niż te wymienione wcześniej – niezrozumienie ze strony najbliższego otoczenia.

Współcześnie alergia to prawdziwa plaga w społeczeństwach rozwiniętych, która osiąga już rozmiary pandemii. W Europie choruje na nią obecnie ponad 150 milionów osób, a naukowcy szacują, że liczba ta będzie wzrastać i w ciągu najbliższych 10 lat na różnego rodzaju dolegliwości alergiczne cierpieć będzie ponad 50% Europejczyków. W Polsce liczbę chorych szacuje się na ponad 15 milionów.

Choroby alergiczne bywają niezwykle uciążliwe: ograniczają aktywność osoby dotkniętej tą przypadłością i potrafią znacząco obniżyć jakość życia. Zmuszają często do drastycznych zmian w nawykach i trybie życia, tak aby zminimalizować szanse kontaktu z czynnikiem uczulającym, czyli alergenem.

Lekceważenie zamiast wsparcia

Jednak cierpienia alergików może spotęgować jeszcze jedno – przykre i zaskakujące – zjawisko, które nie ma bezpośredniego związku z ich chorobą. Wydawałoby się, że chorzy, zmagający się ze swoimi dolegliwościami, ze strony najbliższych powinni doświadczać przede wszystkim pomocy, wsparcia i zrozumienia. Tymczasem nierzadko zdarza się tak, że do zmagań z chorobą dołączają się zmagania z osobami z najbliższego otoczenia: mężem, żoną, teściową, ciotką, rodziną bliższą i dalszą, przyjaciółmi oraz znajomymi.

Okazuje się, że czasami ludzie, nawet ci bliscy alergikowi, nie potrafią zrozumieć jego choroby i potraktować jej wystarczająco poważnie. Bagatelizują zagrożenie związane z wystawieniem alergika na kontakt z substancją uczulającą, uważają chorobę za wymysł lub fanaberię, wynik przewrażliwienia lub urojeń. Potrafią nawet wyśmiać osobę chorą, obserwując jej wysiłki i zmagania mające na celu uniknięcie kontaktu z alergenem.

Na blogach, forach i portalach dla alergików często można znaleźć skargi i narzekania na różne formy niezrozumienia i lekceważenia, z jakimi chorzy stykają się na co dzień. Owe historie z życia wzięte obejmują zarówno opowiastki o drobnych i irytujących komentarzach ze strony krewnych i znajomych, jak i dramatyczne opisy wieloletnich konfliktów z rodziną.

Różne oblicza niezrozumienia

Mamy małych alergików słyszą, że alergia ich dziecka to „wymysł znudzonych rodziców”, że „przesadzają” z tym troszczeniem się o malucha, że to one same „nabawiły dziecko alergii”. Kiedy tłumaczą innym, że muszą ograniczyć wyjścia swojej pociechy na dwór, bo akurat jest wysokie stężenie pyłków, to „ludzie patrzą na nie jak na idiotki”. Pewna pani pisze, że została zmuszona do odcięcia się od rodziny, której członkowie podczas różnych imienin, urodzin i innych imprez okolicznościowych karmili jej dziecko, cierpiące na alergię pokarmową, niedozwolonym jedzeniem, oświadczając przy tym: „Jedz, mamusia nie widzi”.

Poważne problemy tego typu mają też dorośli alergicy. Pewna internautka, mocno uczulona na kocią sierść, opisała historię wieloletnich nieporozumień z teściową – miłośniczką kotów – która, mimo zapewnień, że jest inaczej, trzymała swoje koty w domu i przed wizytami synowej nie sprzątała należycie. Kończyło się to tym, że internautka ciężko odchorowywała każdorazowe odwiedziny, cierpiąc nie tylko z powodu dolegliwości alergicznych, ale także z powodu kłamstw teściowej, której postępowania ani motywów nie potrafiła zrozumieć.

Inna internautka opisuje dramatyczną historię swoich zmagań z alergią na nikiel, przez którą musiała mocno zmodyfikować swój tryb życia: wyrzucić sztućce i garnki i kupić takie bez niklu, przestać używać biżuterii, zegarków, uważać na kontakt z klamkami, bateriami zlewozmywakowymi i łazienkowymi, telefonem komórkowym, a nawet uważać na jedzenie i wodę do picia i mycia oraz kosmetyki, bo wszystkie te rzeczy mogą zawierać nikiel i tym samym wywoływać nieprzyjemne dolegliwości oraz pogorszenie samopoczucia. Te zabiegi i ostrożności wywoływały u jej męża niedowierzanie, poirytowanie, a nawet śmiech, „bo jak woda może uczulać”. Internautka pisze o swoim „strachu, panice, bólu, przerażeniu, bezradności, bezsilności, niewiedzy”, których doświadczała, zmagając się nie tylko z dziwną i tajemniczą chorobą, ale także z lekceważeniem jej cierpień ze strony najbliższej osoby.

Tajemnicza choroba

Można się domyślać, że to właśnie „dziwność i tajemniczość” tej choroby powoduje niezrozumienie otoczenia. Początkowo w swoją alergię mogą nie uwierzyć nawet sami chorzy. No bo jak to możliwe, że te wszystkie zwyczajne i normalne rzeczy w naszym otoczeniu, takie z którymi inni nie mają żadnego problemu, powodują akurat u mnie takie objawy? Jak można być uczulonym na promienie słoneczne? Na truskawki? Na kurz? Na nikiel? Na pyłki brzozy? Na jajka? No może jak zjem dużo orzechów, to mi zaszkodzi, ale taka śladowa ilość, że jej nawet nie widać, ma mi zaszkodzić? Dopiero stopniowe przekonywanie się na własnej skórze (a to określenie w stosunku do alergików ma bardzo dosłowny wydźwięk) powoduje przekonanie o realności choroby.

W prawdziwość choroby alergików może być tym trudniej uwierzyć osobom, które same nie doświadczają na co dzień dolegliwości powodowanych przez rzeczy przecież tak normalne i powszechne. Dlatego ważne wydaje się uświadamianie ludzi o naturze tej choroby, tak aby niepotrzebnie nie przysparzać chorym dodatkowych cierpień ze strony ich krewnych i znajomych.

Europejska kampania na temat alergii źródło: www.bewareofallergy.com

 

Kampania

W kontekście opisanych wyżej problemów cenna wydaje się inicjatywa Europejskiej Akademii Alergii i Immunologii Klinicznej (European Academy of Allergy and Clinical Immunology – EAACI), która w czerwcu 2014 roku ruszyła z kampanią informacyjną na temat alergii. Tak o tym przedsięwzięciu mówi przewodniczący organizacji, Nikos Papadopoulos:

„Europejska Akademia Alergii i Immunologii Klinicznej wystartowała z kampanią uświadamiającą, aby pomóc społeczeństwu lepiej zrozumieć, jak czują się alergicy, jak mocno alergia wpływa na jakość życia, jak poważna i kosztowna może być ta choroba i jak ważna jest wczesna diagnoza i właściwe jej leczenie”.

Warto również sobie uświadomić, że nieleczona alergia może prowadzić do poważnych powikłań, np. rozwinięcia się astmy.

 

Krzysztof Jaroń

Komentarze

komentarze

Nikt jeszcze nie dodał komentarza

Dodaj komentarz